Twitter nie zaczynał jako platforma fotograficzna. Była to siatka 140 znaków do aktualizacji statusu. Napisałem co robię. Kliknąłem „Wyślij”. To wszystko.
Ale ludzie po prostu nie chcą rozmawiać. Chcemy pokazać, a nie opowiedzieć.
Pojawia się Noah Everett. Jest samoukiem, programistą stron internetowych i stałym użytkownikiem Twittera. Chciał podzielić się zdjęciami. Nie mógł łatwo znaleźć do tego narzędzia. Więc sam sobie z tym poradził.
Miał stary serwer. Miał niewykorzystane kody z poprzedniej witryny fotograficznej. Zebranie ich razem zajęło mu jeden weekend. Stworzył Twitpica.
To bardzo proste. To bardzo szybkie. To zadziałało.
Internet szybko to zauważył. Twitpic stał się standardowym sposobem publikowania zdjęć na Twitterze. To nie jest tylko kwestia popularności. Jest to konieczność.
Twitpic znajduje się obecnie w pierwszej setce na Alexie. Generuje ponad 1 milion dolarów przychodów z reklam rocznie. W 2010 roku Everettowi zaproponowano osiem zer na zakup firmy. Odmówił.
Dlaczego Twitpic jest nadal ważny pomimo swojej niezależności
Ludzie często mylą Twitpic z samym Twitterem. To nie jest to samo.
Twitpic jest niezależną usługą. Działa niezależnie od giganta Weibo. Zdjęcia są przechowywane na serwerach Twitpic, a nie Twittera. Technicznie rzecz biorąc, możesz używać Twitpic jako osobnego albumu ze zdjęciami, jeśli chcesz zrobić coś nieco innego.
Ale nikt tego nie robi. To nie ma znaczenia.
Magia tkwi w połączeniach. Zaloguj się przy użyciu danych logowania na Twitterze. Prześlij swoje zdjęcie. Twitpic tworzy skrócone adresy URL. Opublikuj link w swoim kanale.
Kiedy Twoi obserwatorzy klikną link, zobaczą Twoje zdjęcie. Możesz zostawić komentarz. Komentarz pojawi się jako odpowiedź na Twój kanał na Twitterze.
To błędne koło. To działa dobrze. Dlatego jest tak popularny.
Wysyłaj zdjęcia z telefonu lub komputera
Jeśli chcesz zacząć się dzielić, nie potrzebujesz dyplomu informatyki. Wystarczy mieć dostęp.
Możesz pobrać bezpośrednio przez przeglądarkę komputera. Możesz też skorzystać z interfejsu mobilnego. Ten proces jest prawie taki sam na obu platformach.
Znajdź przycisk pobierania. Wybierz swój obraz. Przetwórzmy to. Transmisję na żywo można oglądać na naszym Twitterze.
To naprawdę proste.
Jak przesyłać obrazy na Twitpic i zarządzać nimi
Mechanika publikowania zdjęć za pośrednictwem Twitpic może wydawać się prosta, ale niuanse mają znaczenie, jeśli zależy Ci na wyglądzie treści. Interfejs sieciowy jest najbardziej bezpośrednim sposobem. Kiedy logujesz się przy użyciu danych uwierzytelniających na Twitterze, platforma automatycznie pobiera Twoje zdjęcie profilowe i biografię, aby utworzyć Twoją osobistą stronę.
Proces pobierania składa się dokładnie z trzech kroków. Najpierw wybierz obraz lub film. Następnie napisz podpis. W tym miejscu większość ludzi popełnia błędy. Limit znaków wynosi 114. Limit znaków na Twitterze wynosi 140, ale Twitpic dodaje długie adresy URL do końcowego tweeta. Jeśli przekroczysz limit 114 znaków, zbędny tekst nie zniknie. Zostanie po prostu przeniesiony na osobną stronę ze zdjęciami na Twitpic. Obserwujący, którzy klikną link, zobaczą tam resztę Twoich przemyśleń.
Trzecim krokiem jest zarządzanie dystrybucją. Domyślnie link zostanie opublikowany w Twoim kanale Twitter. Jeśli chcesz, aby obraz istniał tylko na Twitpic, odznacz to pole. Możesz także usunąć metadane lokalizacji, jeśli są dostępne. Kliknij „Pobierz”. Kanał wyświetla krótki komentarz, po którym następuje link do miniatury.
Jeśli nie chcesz korzystać z przeglądarki, szybszą opcją jest pobranie za pośrednictwem poczty elektronicznej. Ta strona zapewnia unikalny adres. Dołącz zdjęcie. Umieść swój podpis w temacie wiadomości e-mail. Gotowy.
Aplikacje innych firm komplikują ekosystem. Klienci TweetDeck i smartfony zazwyczaj obsługują Twitpic, ale ta integracja nie zawsze jest domyślnie włączona. W komputerowej wersji TweetDeck musisz przejść do Ustawienia, Usługi i wybrać Twitpic z rozwijanej listy. Jest to przełączanie ręczne.
Istnieją aplikacje na smartfony, które znacznie się od siebie różnią. Niektórzy mają Twitpic jako główną opcję. Inne domyślnie korzystają z innego dostawcy. Możesz przyjrzeć się bliżej swoim ustawieniom, aby upewnić się, że nie publikujesz w usłudze treści, których nie chcesz. Proces ten zwykle polega na dotknięciu ikony aparatu na ekranie nagrywania. Jednak obsługa aplikacji jest niespójna. Niektórzy klienci nie zezwalają na dodawanie podpisów. Sprawdź recenzje przed wybraniem konkretnego klienta, aby uniknąć rozczarowania z powodu niedziałających linków.
Usprawnij przepływ pracy dzięki wydarzeniom
Twitpic pełni funkcję repozytorium, ale przechowuje także metadane. Informacje o lokalizacji. Współrzędne GPS. Znaczniki czasu. Gdy usuniesz zdjęcie, Twitpic oznaczy je jako „niewyświetlane”. Nie gwarantuje to usunięcia z ich serwerów. Warunki świadczenia usług jasno określają tę kwestię.
Usługa ta została stworzona z myślą o efektywności. To nie jest archiwum zdjęć. Narzędzie do robienia zdjęć. Użytkownicy wykorzystują go do transmisji jedzenia, twarzy nieznajomych czy zakupów pod wpływem impulsu. Strategia polega na szybkim publikowaniu zdjęć. Porządkowanie następuje później, gdy masz wystarczająco dużo czasu, aby zdecydować, która zawartość zasługuje na trwałe przechowywanie.
Bardziej złożony przypadek użycia obejmuje tworzenie zdarzeń. Dzięki temu losowe publikowanie zdjęć staje się ustrukturyzowanymi rozmowami. Wydarzenia na Twitterze to rozmowy w czasie rzeczywistym na określony temat. Zazwyczaj facylitator zadaje pytania i prosi o informację zwrotną. Uczestnicy agregują swoje zgłoszenia, korzystając z wyznaczonego hashtaga.
Twitpic umożliwia tworzenie takich wydarzeń bezpośrednio podczas procesu przesyłania. Możesz stworzyć wydarzenie. Ustawiasz nazwę. Piszesz opis. Zidentyfikuj wyzwalacz, który jest po prostu hashtagiem. Po zapisaniu wydarzenie pojawi się na Twoim profilu na Twitpic. Kolejne pobrania można oznaczyć dla tego wydarzenia z menu rozwijanego.
Ta funkcjonalność dała impuls do rozwoju dziennikarstwa obywatelskiego. Weźmy pod uwagę lądowanie samolotu US Airways w 2009 roku na rzece Hudson. Janis Krums, będąc na promie i będąc świadkiem konsekwencji, zrobiła zdjęcie swoim iPhonem. Przesłał go na Twittera za pośrednictwem Twitpic. Zdjęcie obiegło internet w ciągu pół godziny. Crooms pojawił się w telewizji jako kluczowy świadek, zanim media głównego nurtu opublikowały swoje raporty. Prędkość peronu sprawiła, że zdjęcie przechodnia stało się dowodem historycznym.
Zrozumienie ryzyka prawnego
Technika jest prosta. Dziedzina prawna – nie. W maju 2011 r. Twitpic zaktualizował swoje warunki użytkowania. Zmiany wywołały natychmiastową reakcję.
Ten język oznacza, że Twitpic rości sobie prawa autorskie do wszystkich przesłanych obrazów. Jest to błędne przekonanie, ale przeraża użytkowników. Ta aktualizacja ogłasza także współpracę z organizacją zajmującą się dystrybucją zdjęć. Nasza firma może sprzedawać obrazy opublikowane na tej stronie.
Dyrektor generalny Twittera Noah Everett powinien był wkroczyć i wyjaśnić, że użytkownicy zachowują pełną własność i prawa autorskie do swojej pracy. Jednakże korzystając z Usługi, udzielasz Twitpicowi bezpłatnej licencji na rozpowszechnianie obrazów według własnego uznania. Celem tej zmiany jest uniemożliwienie organizacjom informacyjnym wykorzystywania zdjęć bez pozwolenia lub uznania.
Pomimo wyjaśnień wątpliwości pozostają. Użytkownicy obawiają się, że ich osobiste zdjęcia mogą zostać sprzedane. Czy dostają część wpływów? Prawdopodobnie nie. Warunki te pozwalają na dystrybucję treści bez konieczności przekazywania zysków twórcy. Jest to znane ryzyko w branży udostępniania zdjęć. Większość podobnych usług działa w podobnych ramach. Zamieniasz widoczność na rzecz kontroli.
Twitpic nie tylko wkracza do ekosystemu Twittera. Stosujemy otwartą architekturę sieciową. Pomostem pomiędzy tymi dwiema platformami jest interfejs programowania aplikacji (API). Jest to zbiór reguł umożliwiających komunikację między różnymi programami. Wyobraź sobie tłumacza. Nie ma dialogu. Wyświetlane są tylko wyniki.
Kiedy kupujesz coś online, dane Twojej karty kredytowej są przechowywane nie tylko w bazie danych sklepu. Dane przesyłane są poprzez API do procesora płatności. Procesor sprawdza dostępność środków. Zwraca odpowiedź „Tak” lub „Nie”. Sklep potwierdza potwierdzenie. Użytkownik potwierdza otrzymanie. To sztafeta, w której nikt nie widzi przekazywania pałeczki.
Interfejs API Twittera jest publiczny. Programiści mogą budować na tym fundamencie. Ta otwartość pozwoliła ludziom takim jak Chris „Ev” Everett stworzyć Twitpic z dnia na dzień. Twittera nie trzeba było odbudowywać. Po prostu z nim rozmawiał. Twitpic udostępnia również własne API, dzięki czemu aplikacje innych firm mogą z niego korzystać. Możesz tweetować z różnych aplikacji i publikować swoje zdjęcia w innym miejscu.
Ekspansja pod ciśnieniem
Twitpic zaczął od małego. Wszystko zaczęło się od jednego serwera. Jedna maszyna przechowująca zdjęcia i metadane.
Rozwój jest surową kochanką małych zespołów inżynieryjnych. Wolumen usług wzrósł wykładniczo. Nagle mój serwer został zalany żądaniami. Te zrzuty żądań nazywane są wywołaniami API. Są ich miliony każdego dnia. Od ponad 20 milionów zarejestrowanych użytkowników.
Aby przetrwać, Twitpic musiał się rozwijać. Dodali serwer. Wdrożyli buforowanie. Buforowanie przypomina umieszczanie najpopularniejszych książek z przodu, a nie z tyłu stosu. Czas reakcji jest skrócony. Nawet przy milionach żądań infrastruktura nie jest idealna. Kiedy nastąpi stresujące wydarzenie (protesty lub wiadomości), serwer ulega awarii. Ruch po prostu przekracza możliwości.
Presja korporacji
Otwarta sieć byłaby świetna, ale tak nie jest.
W czerwcu 2011 roku Twitter zmienił zasady gry. Nawiązali współpracę z Photobucket, aby stworzyć oficjalną usługę udostępniania zdjęć. To nie jest wypadek. To jest konsolidacja władzy. Twitter chce kontrolować doświadczenia użytkowników. Chcą wyprzeć zewnętrznych programistów, którzy budują wartościową funkcjonalność na swojej platformie.
Po co to oddawać, skoro możesz zatrzymać to dla siebie?
Posunięcie to stawia Twitpic w niepewnej sytuacji. Twitter, lider rynku udostępniania zdjęć, nagle staje przed konkurentem powiązanym z Twitterem. Przyszłość Twitpica jest niepewna. Czy może przetrwać jako niezależna platforma niszowa? Czy warto kupić? A może po prostu zniknie w zgiełku Internetu?
Zniszczony krajobraz
Udział Twitpic w rynku wynosi około 45 procent. To brzmi jak monopol. To jest błędne.
Odłamek ImageShack Yfrog kontroluje 29%. Działa podobnie jak Twitpic, ale z dodatkiem warstwy społecznościowej. Utwórz wątek komentarzy bezpośrednio w swoim kanale zdjęć. Yfrog to potężna opcja dla użytkowników, którzy chcą uczestniczyć, a nie tylko oszczędzać.
I są anomalie. Choć Instagram był na początku swojego istnienia, był aplikacją dostępną wyłącznie dla Apple, służącą do tworzenia kultowych zdjęć w stylu polaroidu z filtrami. Ma kultowych zwolenników. Twitter początkowo nie miał natywnej integracji. To był kryty ogród.
Niektórzy użytkownicy w ogóle nie korzystają z usługi do robienia zdjęć. Używali Posterous. Jest to narzędzie do mikroblogowania, które przesyła obrazy, filmy i multimedia do różnych sieci. To jest dla ludzi, którzy chcą treści, a nie tylko zdjęć.
Rynek jest rozdrobniony. Technologie się zmieniają. Pośrednicy tacy jak Twitpic znajdują się pomiędzy popytem użytkowników a kontrolą platform.






















