3 stycznia 2002 roku Bill Gates wszedł na scenę wraz z Dwayne’em Johnsonem („The Rock”). Tym razem bez żartów – naprawdę zaprezentowali konsolę do gier. Teraz wydaje się, że to coś z odległej przeszłości, choć nie minęły nawet dwie dekady. Przewiń do ostatniej niedzieli: Microsoft odsunął kurtynę z okazji 25. rocznicy Xbox Series X. Widać, że firma chce przypomnieć, od czego wszystko się zaczęło. A przynajmniej skąd wziął się pierwszy zysk.
Sprzęt o tym krzyczy. Dosłownie. Oryginalna zieleń OG powróciła, ale teraz jest półprzezroczysta. Wnętrza są widoczne przez korpus, co tworzy specyficzny klimat i eliminuje konieczność patrzenia na plątaninę przewodów. Jest to oczywiście wydanie z okazji 25-lecia. Wewnątrz ukryte są pisanki – drobne nawiązania do masywnej beżowej „cegiełki” z początku stulecia.
Konsola wyposażona jest w 1 TB pamięci
Jest to standardowe wyposażenie. Ale spójrz na gamepad. Kontroler bezprzewodowy został zaprojektowany w tym samym stylu. Ten sam zielony odcień, ta sama półprzezroczysta skorupa. Przyciski na panelu przednim? To nie jest tęcza, do której jesteś przyzwyczajony dzisiaj, ale stara kolorystyka. Istnieją również czarno-białe guziki na ramionach. Logo Xbox jest wydrukowane z tyłu. To krzyk retro, który wydobywa się z głębi płuc.
I tu jest haczyk. Koszt nie został ogłoszony. Ani jednego grosza. Tylko „listopad”. I nie cieszcie się zawczasu: nakład jest ograniczony. Konsola zostanie wydana tylko na niektórych rynkach. Co najprawdopodobniej oznacza, że nie jest Twój. Lub, jeśli będziesz miał szczęście i zdobędziesz jedną z nich, możesz zapłacić wyższą kwotę, aby mieć ją po prostu obok głównej konsoli i zbierać kurz.
Po co ograniczać dostępność, skoro wszyscy chcą kupować? Być może jest to marketing sztucznego niedoboru. Być może po prostu nie ma zapasów. Tak czy inaczej, jest to denerwujące. Potrzebujesz zieleni, ale musisz poczekać. I być może masz nadzieję, że będziesz miał szczęście znaleźć się w „pewnym regionie”.
