Śmierć. Nuda.

Dokładnie tak wyglądało Google I/O 2026. Prelegenci monotonnie rozmawiali o tokenach AI. Agenci. Ogólna uspokajająca mieszanina leksykalna. Zacząłem tonąć w pozbawionej emocji mgle. Dopóki Varun Mohan nie przywrócił mnie do rzeczywistości. A może po prostu zszokowany. Wprowadził Dooma na scenę.

Nie wspomniał o meczu z nostalgii. Nie. Mohan zaprezentował platformę Google Antigravity, narzędzie dla programistów oparte na sztucznej inteligencji. Poprosił ją o stworzenie systemu operacyjnego. A potem zmusił mnie do uruchomienia Dooma w ramach testu jakości.

System zawiódł. Oczywiście.

Brakowało sterowników wideo. Klawiatura nie działała. Mohan nakazał Antygrawitacji poprawić błędy. AI dodało sterowniki. Po czym uruchomiono Freedom. Otwarte źródło. Bezpłatny. Dzień wcześniej pracowałem na maszynie, która była zupełnie bezużyteczna.

Zagłada to podstawa. Demony. Akcja Czysta, nieskazitelna ekscytacja.
Prezentacja wokół niego? Bezbarwny. Parada funkcji, których nikt nie potrzebował. Laurie Grunin z CNET najlepiej podsumowała I/O w swojej recenzji: „wiele… rzeczy, które w najlepszym przypadku wyglądały na problematyczne, a w najgorszym na dystopijne”.

Te dwie rzeczy – ambicje Dooma i AI Google’a – należą do różnych wszechświatów. Usłyszenie ich w tym samym zdaniu wydaje się być literówką. Albo wołanie o pomoc. Sztuczna inteligencja nie ma kreatywności, aby stworzyć coś trwałego.

Porozmawiajmy o roku 1993.

Id Software wypuściło Dooma. Gra była trudna. Na dużą skalę. Poziomy nie zostały zredukowane do prostych korytarzy. To były krajobrazy. Zamknięte drzwi. Ukryte kamery. Wysokość zmieniała się w trakcie przechodzenia poziomu. To było na długo przed GoldenEye 64. Zanim gatunek się ustabilizował. Doom przyniósł ciasne przestrzenie. Wąskie miejsca na schronienie. Oświetlenie było naprawdę przerażające, ponieważ w pobliżu czaili się wrogowie.

Ludzie wciąż to studiują. Społeczności nadal tworzą mody. Logika projektu pozostaje aktualna.

I sztuka. Unikalny. Science fiction spotyka się z heavy metalem. Zderzenie Dungeons & Dragons, Alien i Slayer Ridleya Scotta. Ukształtowało wszystko, co nastąpiło później.

Wyobraź sobie Halo. Brak horyzontu zdarzeń. Bez Zagłady.

Niemożliwe.

Obecne narzędzia AI nie mają takiej wizji. Przetwarzają dawną pracę na mięso mielone. I złożenie ich z powrotem w coś, co wygląda na nowe, ale wydaje się puste. Żadnych myśli o przyszłości. Tylko pochodne.

Przyglądałem się, jak prezenterzy przechwalali się zdolnością Bliźniąt do pisania e-maili. Generuj pomysły na rodzinny wypoczynek. [sprawdzam notatki]. Nudny. Brak inspiracji. Nic nie przekraczało granic.

Doom oczywiście czerpał inspirację ze starych mediów. Ale on ich przemienił. Stworzył coś nowego. Instrumenty te stanowią jedynie powtórzenie tego, co już zostało przyjęte. Otulona dziwnym, niesamowitym połyskiem.

Nigdy nie będą mieli tyle pomysłowości, ile potrzeba, żeby mieć taką trwałość jak Doom. Tylko hałas.