Internet zawiera więcej informacji, niż mózg jednej osoby jest w stanie przetworzyć. Nawet armia nie byłaby w stanie przeszukać codziennego zalewu doniesień prasowych, aby znaleźć to, co naprawdę ważne. A żeby zdecydować, które materiały zainteresują przeciętnego użytkownika, potrzebna byłaby kolejna armia. Digg.com próbował rozwiązać ten problem, zlecając pracę społeczeństwu. Platforma stała się witryną z wiadomościami zorientowaną na użytkowników, w której setki tysięcy osób wyszukiwało, przesyłało, recenzowało i promowało artykuły z całego Internetu.
Pomyśl o tym jak o Slashdocie bez redaktorów. Digg przyjął podejście demokratyczne. Wszystkie decyzje dotyczące treści podejmowali użytkownicy. Kevin Rose, wcześniej prezenter telewizyjny TechTV, był współzałożycielem platformy w grudniu 2004 roku. Połączył siły z Jayem Adelsonem, byłym dyrektorem generalnym, i Owenem Burnem. Rose wydała zaledwie 1000 dolarów na uruchomienie Digg, opierając się w dużej mierze na oprogramowaniu open source. Wzrost był szybki. Po sześciu miesiącach w serwisie zarejestrowało się około 25 000 użytkowników. Rok później liczba ta wzrosła do 80 000, a witrynę odwiedza codziennie 500 000 unikalnych użytkowników. Do marca 2007 r. Digg przekroczył milion zarejestrowanych użytkowników. Według szacunków za 2008 rok liczba unikalnych kont przekroczyła 2,7 mln.
Jak właściwie działa społeczność Digg
Społeczność funkcjonowała poprzez jasne, często nakładające się role. Nadawcy umieszczali w kolejce Digg linki z blogów, profesjonalnych witryn z wiadomościami i przypadkowych zakątków Internetu. Dyskretni recenzenci przeglądali kolejkę i klikali przycisk „Wykop”, jeśli uznali, że historia jest interesująca. Gdy artykuł otrzymał wystarczającą liczbę głosów Digg i spełnił pewne tajne wymagania, był promowany na pierwszą stronę.
Następnie byli oddani recenzenci. Ci użytkownicy spędzali codziennie wiele godzin przeglądając kolejkę, aktywnie promując dobre artykuły i zgłaszając złe. Wystarczająca liczba skarg spowodowała usunięcie artykułu. Ta grupa faktycznie determinowała to, co pojawiało się na stronie głównej, powodując nagłe wzrosty ruchu. Te skoki często powodowały awarie nieprzygotowanych serwerów internetowych. Małe witryny lub serwery domowe mogą ulec awarii, gdy ruch wzrośnie z 400 odwiedzających dziennie do 5000 w ciągu dwóch godzin. Nawet duże witryny, takie jak HowStuffWorks, były w stanie uchwycić ten wpływ. Kiedy statystyki wykazały tysiące dodatkowych kliknięć na godzinę na artykuł, pracownicy sprawdzili inne agregatory wiadomości, takie jak Slashdot, Fark, Yahoo! Buzz i Digg, aby zrozumieć, kto generuje ruch.
Wreszcie znaleźli się czytelnicy. Stanowili oni większość bazy użytkowników. Konsumowali wybrane artykuły i generowali przychody z reklam, które wspierały witrynę. W zamian dali nadawcom i recenzentom cel.
Dlaczego interfejs Digga wydawał się rewolucyjny, ale pozostał prosty
Niektórzy nazywali samą koncepcję rewolucyjną. Jednak rzeczywiste funkcje były dość proste i intuicyjne. Zacząć było łatwo. Po załadowaniu strony głównej Digg.com zobaczyłeś aktualnie najpopularniejsze artykuły. Materiały te zostały już „zaangażowane” przez wystarczającą liczbę użytkowników, aby zasłużyć na miejsce na pierwszej stronie. Układ priorytetowo traktuje natychmiastowy dostęp do popularnych treści, eliminując potrzebę wyszukiwania wiadomości.
Konfigurowanie konta Digg
Rejestracja jest szybka. Zrobisz to w ciągu kilku sekund. Dlaczego jest to konieczne? Ponieważ bez konta nie możesz zrobić prawie wszystkiego.
Po utworzeniu konta witryna otworzy przed Tobą wszystkie możliwości. Możesz zacząć przesyłać historie. Będzie można głosować na innych. Staniesz się częścią rozmowy, a nie tylko widzem przewijającym stronę główną.
Pomyśl o tym jak o dostarczeniu karty bibliotecznej do biblioteki. Możesz wejść i przeglądać książki, ale dopóki nie znajdziesz się na liście, nie będziesz mógł niczego zabrać do domu. Tutaj obowiązuje ta sama logika. Twoje konto jest przepustką do aktywnego uczestnictwa w serwisie Digg.
Jak działa kolejka do kopania i co naprawdę oznacza pochówek
Zakładka Popularne wyświetla historie z największą liczbą polubień Digga. Przeglądasz kolejkę Nadchodzące historie, znajdujesz tytuł, który Ci się podoba, i klikasz przycisk Digg po lewej stronie tytułu. Każda oznaczona przez Ciebie historia jest zapisywana na Twoim koncie. Spowoduje to utworzenie stałego dziennika wszystkiego, co kiedykolwiek zatwierdziłeś. Jest to przydatne do późniejszego wykorzystania.
Im bardziej Digg polubi daną historię, tym większe są szanse, że pojawi się ona na pierwszej stronie. Możesz także filtrować kolejkę według kategorii. Digg oferuje zakładki z artykułami prasowymi, filmami, obrazami i podcastami. Jeśli interesujesz się technologią, ale zupełnie nie interesujesz się sportami motorowymi, po prostu odznacz to pole. Digg filtruje Twój kanał, dzięki czemu widzisz tylko to, czego naprawdę potrzebujesz.
Jak dołączyć do rozmowy na temat artykułu na Digg
Znalazłeś historię, która wywołała debatę lub myśl? Kliknij link „komentarze” pod opisem historii. Przewiń w dół. Dodaj swój głos do ogólnego przepływu. Jest to standardowy sposób omawiania treści z innymi użytkownikami platformy.
Dlaczego historie są „zakopywane” i co się z nimi dzieje
Digg polega na zgłaszaniu problemów przez użytkowników. Zduplikowane historie, uszkodzone linki, nieprawidłowe fakty, nieaktualna treść, słabe opinie i spam – wszystko to można znaleźć na liście rozwijanej „problem” pod opisem każdej historii. Kliknij odpowiedni link, aby to zgłosić.
Kiedy historia otrzyma wystarczającą liczbę skarg lub „pochówków”, znika z aktywnej kolejki. Nie jest on jednak całkowicie usunięty. Po prostu przenosi się do wyników wyszukiwania i profili użytkowników. Jest to delikatne usuwanie, które utrzymuje taśmę główną w czystości.
Jak przesłać swoją historię do kolejki Digg
Możesz samodzielnie publikować historie. To niezwykle ekscytujące obserwować, jak Twoje zgłoszenie próbuje wspiąć się w rankingach. Kliknij „Prześlij historię” w prawym górnym rogu strony głównej. Najpierw wyszukaj według słów kluczowych lub adresu URL. Jeśli Twoja historia nie została jeszcze przesłana, będziesz potrzebować tytułu, linku i krótkiego opisu.
Po przesłaniu historia trafia bezpośrednio do kolejki Nadchodzące historie. Jest widoczna dla każdego. Wszystko zależy wtedy od tłumu. Albo zdobędzie wystarczająco dużo polubień Digga, aby trafić na pierwszą stronę, albo odejdzie w zapomnienie. Może również zostać „zakopany”, jeśli użytkownicy złożą na niego skargę.
Co się stanie po wysłaniu
Wynik jest binarny. Niezależnie od tego, czy Twoja historia przejdzie, czy nie. Jeśli nie zyska na popularności lub wielu użytkowników narzeka na niego, znika z głównej recenzji. W następnej sekcji omówiono specjalne funkcje wbudowane w Digg, które wykraczają poza zwykłe przeglądanie i przesyłanie.
Śledź aktywność Digga i znajduj nową zawartość
Digg to coś więcej niż agregator linków. Działa zarówno jako centrum zakładek społecznościowych, jak i źródło blogów. Możesz kopać głębiej niż strona główna.
Zalecenia Digg działają według określonego algorytmu. System skanuje w poszukiwaniu innych członków, którzy „kopali” te same historie co Ty. Dzięki temu możesz znaleźć osoby o podobnych poglądach lub poznać historie, które mogłeś przeoczyć. Możesz to zobaczyć na karcie Już wkrótce lub przełączyć się do widoku Wszystkie.
Digg Spy zapewnia okno w czasie rzeczywistym do monitorowania aktywności na stronie. Zobacz, jak historie są przesyłane, promowane, przeglądane lub zgłaszane na bieżąco.
Inne narzędzia obejmują:
- Zakładki społecznościowe: Dodaj znajomych i śledź ich aktywność na Digg w swoim profilu.
- Podcast: Zasubskrybuj Diggnation, aby posłuchać założyciela Kevina Rose’a i jego współgospodarza omawiających najważniejsze artykuły i problemy związane z platformą w tym tygodniu.
- Połączenie z blogiem: Blogowanie jednym kliknięciem jest dostępne, jeśli hostujesz swojego bloga na Typepad, Blogger, Live Journal, Moveable Type lub Wordpress. Po prostu kliknij „historia bloga” pod dowolnym opisem. Możesz także dodać przycisk „Wykop to” do swoich własnych postów. Nie jest to oficjalna funkcja Digg, ale firmie wydaje się to nie przeszkadzać.
- Kanał RSS: Zintegruj Digg ze swoją witryną. Opcje obejmują wszystkie historie ze strony głównej, historie, które „wykopałeś” lub które skomentowałeś, oraz historie od znajomych.
- Udostępnij historie e-mailem: Udostępniaj linki bezpośrednio za pomocą łącza „wyślij to e-mailem”.
- Zablokuj/zgłoś użytkownika: Ukryj niechcianych użytkowników przed swoim widokiem. Jeśli wystarczająca liczba użytkowników zablokuje konkretną osobę, użytkownik ten może zostać zbanowany.
Digg Labs i aplikacje eksperymentalne
Programiści w Digg stale tworzą nowe narzędzia. Digg Labs udostępnia te eksperymentalne aplikacje. Niektóre śledzą wykorzystanie obrazów na całej platformie. Inni zmieniają sposób wyświetlania historii.
Weźmy na przykład BigSpy. Wyświetla historie o różnych rozmiarach czcionek. Większa czcionka oznacza więcej „Diggs”. Jest to wizualna reprezentacja popularności.
Wykop model biznesowy
Z punktu widzenia użytkownika wszystko wydaje się dobrowolne. Spójna, wyselekcjonowana strona główna jest tworzona przez tłum. To świetna strategia biznesowa. Płacenie pracownikom za tę samą pracę byłoby kosztowne.
Pod powierzchnią operacja jest masowa. Digg zatrudnia 75 osób. Planują podwoić tę liczbę do końca 2009 roku. Infrastruktura działa na setkach serwerów.
Diggnation: Oficjalny głos
Digg ma oficjalny blog prowadzony przez Kevina Rose’a. Następnie jest podcast Diggnation. Rose prowadzi go z byłym współgospodarzem TechTV Alexem Albrechtem. Omawiają najpopularniejsze zgłoszenia tygodnia. Obejmują także wiadomości związane z Diggiem, których nie znajdziesz gdzie indziej. Odwiedź Rev3: dignation, aby zasubskrybować.
Technologia kopania
Serwerownia: stosy LAMP i liczba serwerów
Stos technologii Digga wydawał się niemal naiwny jak na witrynę, która w maju 2008 r. generowała 230 milionów odsłon miesięcznie. Żadnych egzotycznych programów pośredniczących. Żadnych skomplikowanych mikrousług. Po prostu LAMPA : Linux, Apache, MySQL i PHP. Było to ścisłe połączenie aplikacji serwerowych i zarządzania bazami danych, które umożliwiło komunikację wielu języków bez większych tarć.
Ile serwerów faktycznie potrzeba, aby utrzymać działanie tej maszyny? Kevin Rose w podcaście Diggnation z 2006 r. sugerował około 75. Do 2008 r. blog technologiczny Digg udzielił bardziej niejasnej odpowiedzi: firma obsługiwała od 1,8 do 2,5 razy więcej serwerów niż wymagane minimum. W rzeczywistości? Nikt w firmie nie znał dokładnej liczby.
Jay Adelson, który kierował firmą jako dyrektor generalny, ujawnił HowStuffWorks szczegóły dotyczące sprzętu. W szafach znajdowały się serwery Penguin Computing i Sun. Warstwa sieciowa działała na Debianie Linux, a większość pracy wykonywała PHP. Warstwa danych była hostowana na MySQL. Adelson zauważył, że Digg nie musiał przechowywać ogromnych ilości danych, ponieważ treść składała się prawie wyłącznie z tekstu. Nazwał tę konfigurację „nieskończenie skalowalną”.
W grudniu 2005 r. Adelson powiedział Mad Penguin, że Digg co miesiąc podwaja swoją infrastrukturę. Zapotrzebowanie zużywało zasoby szybciej, niż można je było wdrożyć. Architektura opierała się na pamięci serwerowej. Żadnych plików cookie. Twoja historia, znajomi, komentarze i przeszłe wykopaliska były przechowywane w Twoim profilu w bazie danych Digg. Trzeba było się zalogować. Logowanie to stanowiło pierwszą linię kontroli bezpieczeństwa, sprawdzającą ważność użytkownika przy każdej wizycie.
Jak Digg wykorzystywał czeki karmy do walki ze spamem
Digg nie polegał na ludzkich redaktorach przy identyfikowaniu osób naruszających zasady. Użył kodu. Mianowicie system, który Adelson nazwał „kontrolą karmy”. Kontrole te przeprowadzano w krytycznych punktach podróży użytkownika.
Po przesłaniu artykułu system od razu sprawdzał jego legalność. Czy to był spam? Czy wiadomość została wysłana automatycznie przez bota? Czy Twoje konto zostało zablokowane lub ograniczone? Adelson wyjaśnił, że system karmy uwzględnia wiele czynników, w tym to, co nazwał „unikalnymi właściwościami masy krytycznej użytkowników Digga”.
Drugi punkt kontrolny został uruchomiony, gdy artykuł kwalifikował się do promocji. Gdyby post miał wystarczającą liczbę „dags” i wystarczającą dynamikę wzrostu, zostałby przeniesiony na stronę główną. Ale system się zawiesił. Sprawdziła, czy te „daigi” są prawdziwe. Szukała fałszywych kont utworzonych wyłącznie w celu promowania artykułu.
„Nasz system karmy rozróżnia użytkowników stworzonych tylko po to, by polubić artykuł, od użytkowników, którzy weszli w interakcję z witryną.”
Polowała także na automatyczne „daigi”. Jeśli komputer kliknąłby „daigs” w krótkich odstępach czasu, aby wymusić wyświetlenie artykułu na stronie głównej, algorytm by to wychwycił.
Żadnych redaktorów, żadnej cenzury: tylko algorytmy
Czy ktoś na Digg ręcznie zakopywał artykuły? Nie. Adelson potwierdził, że za kulisami nie było żadnej kontroli redakcyjnej. Żadnej cenzury. Nie na etapie wysyłania. Nie na etapie promocji. Nie na etapie zakraplania.
Jeśli nie lubisz przeklinać, możesz włączyć filtr wulgaryzmów. To był limit moderacji treści. Kiedy artykuł został zakopany, nie stało się tak dlatego, że ktoś uznał go za zły. Stało się tak, ponieważ autorski algorytm depromocji ustalił, że artykuł wkrótce zniknie ze stron głównych. Działało to tak samo, jak wszystko inne: matematycznie.
Pieniądze na samochód
Cała ta demokratyczna, algorytmiczna energia nie była tania. We wrześniu 2008 r. Digg zebrał 28,7 mln dolarów kapitału wysokiego ryzyka. Ta pojedyncza runda ponad dwukrotnie przekroczyła całkowitą kwotę zebraną przez Kevina Rose od założenia firmy w 2004 roku. Pieniądze potwierdziły wykonalność modelu, przynajmniej w oczach inwestorów. Ale podkreślili też napięcie, które miało zaraz eksplodować.
Zamieszki użytkowników: szum 2006
System wydawał się demokratyczny. Wydawała się postępowa. Dzięki niemu zwykli użytkownicy stali się redaktorami, reporterami i strażnikami. Ale ta czystość zaczęła pękać w połowie 2006 roku. Mała, ale głośna grupa użytkowników zaczęła kwestionować, czy natura Digga oparta na użytkownikach rzeczywiście działa. Brzęczenie było głośne. Podważyła pogląd, że algorytm może naprawdę reprezentować „wolę” społeczności.
W następnej sekcji przyjrzymy się, jak użytkownicy zareagowali na te wczesne pęknięcia.
Kiedy strona główna staje się narzędziem giełdowym
Pamiętasz ten cytat „99% świetnie” z Macgyvera ForeverGeek z 2006 roku? Większość użytkowników nadal się z tym zgadza. Początkowa atmosfera Digga była elektryzująca. Użytkownicy rywalizowali o to, aby jako pierwsi zgłosić tę wiadomość. Ukryte perełki wypłynęły na powierzchnię, często ujawniając mało znanych blogerów, którzy wykonali większość pracy. Tłum wydawał się naprawdę zainteresowany promowaniem dobrych rzeczy i pogrzebaniem złych. Teoretycznie ta zdecentralizowana władza uodporniła witrynę na korupcję ze strony korporacji lub nadgorliwych redaktorów.
Ale to nie było takie trudne. Nie bardzo.
Reklamacje zaczęły się od drobnych rzeczy. Komentarze do artykułów były często niegrzeczne, głupie lub po prostu puste. Wraz z rozwojem witryny rosły obawy dotyczące nadużyć. Spam, fałszywe konta i automatyczne przekierowywanie stały się ciągłymi problemami. Ale był też ciemniejszy wektor: potencjał marketingowy witryny bez jakiejkolwiek edycji. Nieuczciwi właściciele witryn mogą publikować historie, które brzmią nieodparcie atrakcyjnie, nie w celu informowania, ale w celu generowania kliknięć. Zwiększ liczbę odsłon strony. Zwiększ przychody z reklam. Użytkownicy byli lejkiem.
Potem przyszedł marzec 2006.
Incydent z plotką Google-Sun
Wydawało się, że to standardowy cykl wiadomości. Krąży plotka: Google kupuje Sun Microsystems. Jeśli to prawda, cena akcji wzrośnie. Materiały wysyłane do Digga przychodziły jeden po drugim. Co najmniej cztery jednego dnia. Kilka z nich trafiło na stronę główną.
Ale ci, którzy je promowali? Ci sami ludzie.
W tej plotce nie było ani krzty prawdy. Nie ma umowy. Brak wchłaniania. Jednak zdjęcie wskazywało na skoordynowane wysiłki. Niektórzy zastanawiali się, czy ci użytkownicy Digg nie używali Digg do rozpowszechniania fałszywych plotek, mając nadzieję na podniesienie ceny akcji Sun i szybkie zarobienie pieniędzy. To był dziwny wektor nadużyć. Nie tylko spam. Nie tylko automatyczne kopanie. Manipulacja rynkiem za pomocą sygnałów z mediów społecznościowych.
Dlaczego „99%” nadal utknęło (w większości)
Poziom błędu wynoszący 1% miał sens. Digg obsługiwał ponad milion odwiedzających i 1500 zgłoszeń dziennie. Niemożliwe jest wyłapanie każdego spamu, każdego fałszywego konta, każdego skryptu automatycznie kopiującego. Ogromna objętość gwarantowała wycieki.
Jednak prawdziwa skarga Macgyvera nie dotyczyła spamu. A nie fałszywe pogłoski o akcjach. Jego problem był głębszy. Chodziło o brak kontroli redakcyjnej. Ta „mini-bitwa”, o której pisali wszystkie blogi technologiczne, nie dotyczyła błędów moderacji. Było to filozoficzne napięcie dotyczące tego, kto ma prawo decydować, co jest wiadomością.
Jeśli szukasz alternatywy dla modelu Digg, w ofercie z 2006 roku znalazły się:
- del.icio.us
- FARK.com
- linkfilter.net
-reddit.com - Slashdot.org
- Yahoo! Buzz
Każdy z nich miał swoją własną charakterystykę, własną bazę użytkowników i własne podejście do selekcji. Digg wyróżniał się surową, niefiltrowaną energią. To był jego apel. I to był problem.
Skandal sam się nie rozwiązał. W następnej części przyjrzymy się bliżej, jak to się stało.
Jak użytkownik Digg odkrył potencjalną anomalię automatycznego kopania
Wszystko zaczęło się spokojnie i spokojnie. Macgyver, częsty współpracownik ForeverGeek i Digg, zauważył coś dziwnego. Na Digg pojawiły się dwa artykuły, przesłane przez tego samego użytkownika. Prawie identyczni użytkownicy klikali przycisk Dig w niemal identycznej kolejności. Obydwa artykuły ukazały się na stronie głównej. Jednym z użytkowników, który kliknął Dig przy każdym z artykułów, był Kevin Rose.
Macgyver nie wyciągnął żadnych wniosków. Po prostu opublikował swoje obserwacje na blogu ForeverGeek. Oczywistym wnioskiem było to, że Digg pominął przypadek automatycznego kopania. Obecność Kevina Rose’a wśród użytkowników, którzy nacisnęli Dig, dodało kolejnej warstwy dziwności. Tę część pozostawił bez wyjaśnienia.
Dlaczego Digg zablokował adres URL ForeverGeek po poście
Czytelnik ForeverGeek, a nie Macgyver, przesłał artykuł na blogu do Digg. Reakcja nadeszła szybko. Artykuł stał się niedostępny dla Kopania, skutecznie go zakopując. Digg całkowicie zablokował adres URL ForeverGeek. Użytkownicy nie mogli już przesyłać artykułów z tej domeny. Zakopany artykuł wkrótce zniknął ze strony.
Ta sekwencja wydarzeń wywołała pytania o to, jak Digg radził sobie z metapostami dotyczącymi własnych niepowodzeń moderacji. Blokada nie dotyczyła tylko konkretnego artykułu. Było to blokowanie na poziomie domeny. ForeverGeek przestał wysyłać treści. Incydent pokazał, jak szybko platforma może ukryć pokrycie swoich wewnętrznych awarii.
Konsekwencje: dlaczego skandal „korupcyjny” Digga nigdy nie został w pełni rozwiązany
Macgyver nie był jedynym, który zagłębiał się w tę brudną sprawę. Opublikował post na blogu zatytułowany „Digg Corrupted: plac zabaw dla redaktorów, a nie witryna internetowa kierowana przez użytkowników”, a historia rozprzestrzeniła się niczym ogień po suchej trawie. Kevin Rose, wówczas kluczowa postać w firmie Digg, zamieścił odpowiedź na oficjalnym blogu Digg. Jego stanowisko? Nie wydarzyło się nic śmiesznego. Twierdził, że po prostu „odkopał” (przegłosował) historie, które go zainteresowały. Jeśli w tym konkretnym przypadku miało miejsce automatyczne „kopanie”, powiedział, że nie ma pojęcia.
Rose skomentowała także zakaz ForeverGeek. Zapewnił, że nie jest to arbitralna decyzja. Witryna naruszyła zasady Digg dotyczące spamu i fałszywych kont.
Ale Macgyver nie ustąpił. Nazwał odpowiedź Rose „(nie)odpowiedzią”, a następnie zakwestionował same podstawy witryny: brak kontroli redakcyjnej. Całe wydarzenie udokumentował w bieżącym raporcie na ForeverGeek. Następnie bez wyjaśnienia ForeverGeek został zablokowany na Digg.com. Swoboda przesyłania materiałów została ponownie przywrócona. Tajemnica pozostała nierozwiązana.
Jak Digg rozwinął się po skandalu
Pomimo tego małego, nierozwiązanego epizodu Digg wydaje się mieć całkiem nieźle pod względem ruchu i finansowania. Firma ma plany. Najnowsza wersja Digg zawiera nowe kategorie obejmujące wszystkie rodzaje wiadomości, nie tylko naukę i technologię.
Dostępna jest także funkcja „Najlepsi użytkownicy Digg”. Umożliwia podgląd aktywności najbardziej aktywnych (a co za tym idzie wpływowych) użytkowników serwisu Digg. Ten rodzaj śledzenia ułatwia znalezienie osób, które chcesz dodać do listy znajomych, dzięki czemu możesz śledzić ich digganizm.
Gdzie dowiedzieć się więcej o Digg i jego ekosystemie
Aby uzyskać więcej informacji na temat witryny Digg.com i tematów pokrewnych, skorzystaj z poniższych łączy.
Powiązane artykuły HowStuffWorks
- Jak działają blogi
- Jak działa MySpace
- Jak działają podcasty
- Jak działa spam
- Jak działają serwery internetowe
Inne świetne linki
- del.icio.us
- Digg.com
- Narzędzia do kopania
- Fark.com
- Yahoo! Buzz
Źródła
- Blog Alexa Boswortha. „Dynamics of Digg” 23 grudnia 2005 http://www.sourcelabs.com/blogs/ajb/2005/12/dynamics_of_digg_1.html
- Andrews, Robert. „Digg może po prostu zakopać Slashdota” (Digg może zakopać Slashdota). Wiadomości przewodowe. 17 listopada 2005 http://www.wired.com/news/technology/1.69568-0.html
- Digg.com. „O firmie Digg: często zadawane pytania” http://digg.com/faq
- Blog Digga. http://diggtheblog.blogspot.com/
- Dygnacja. Wersja 3. http://revision3.com/diggnation
— Einfeldt, chrześcijanin. „Kopanie dziennikarstwa rozproszonego: Digg.com” (Kopanie dziennikarstwa rozproszonego: Digg.com). Szalony Pingwin. 16 grudnia 2005 http://madpenguin.org/cms/?m=show&id=5796 - Wywiad e-mailowy z Jayem Adelsonem, dyrektorem generalnym Digg.com. 14 czerwca 2006
- Fioka, Brian. „Skalowalność i wydajność Digg PHP” (Skalowalność i wydajność PHP w Digg). O’Reilly Media, Inc. 10 kwietnia 2006 http://www.oreillynet.com/onlamp/blog/2006/04/digg_phps_scalability_and_perf.html
- Ganness, Liz. „Kevin Rose zostaje dyrektorem generalnym w ramach wstrząsu w Digg” (Kevin Rose zostaje dyrektorem generalnym po wstrząsie w Digg). GigaOm. 5 kwietnia 2010 http://gigaom.com/2010/04/05/kevin-rose-becomes-ceo-in-shake-up-at-digg/
- Graham-Cumming, John. „Ilu użytkowników ma Digg?” (Ilu użytkowników ma Digg?). JGC.org. 29 stycznia 2008 http://www.jgc.org/blog/2008/01/how-many-users-does-digg-have.html
— Coppittoff, Vern. „Populistyczne serwisy informacyjne dają czytelnikom to, czego chcą”. SFGate.com. 17 kwietnia 2006 http://www.sfgate.com/cgi-bin/article.cgi?f=/c/a/2006/04/17/BUG78I9FMQ1.DTL&hw=digg&sn=001&sc=0001 - Ledtke, Michael. „Internetowy startup Digg otrzyma zastrzyk w wysokości 28,7 miliona dolarów” (internetowy startup Digg otrzymał inwestycję w wysokości 28,7 miliona dolarów). Wiadomości z Gór Skalistych. 29 września 2008 http://www.rockymountainnews.com/news/2008/sep/29/internet-startup-digg-gets-infusion-of-287/
- Macgyvera. „Skorumpowany Digg: plac zabaw dla redaktorów, a nie witryna internetowa prowadzona przez użytkowników” ForeverGeek.com. 20 kwietnia 2006 http://forevergeek.com/news/digg_corrupted_editors_playground_not_userdriven_website.php
- Perez, Sara. „Podsumowanie Digg Townhall nr 2” (podsumowanie Digg Townhall nr 2). CzytajNapiszWeb. 13 maja 2008 http://www.readwriteweb.com/archives/digg_townhall_2_wrapup.php
- Śledczy z Doliny Krzemowej. „Czy Digg może zostać wykorzystany do manipulacji akcjami firmy Sun?” (Czy Digg może zostać wykorzystany do manipulowania akcjami firmy Sun?). 17 marca 2006 http://www.siliconvalleysleuth.com/2006/03/digg_is_used_fo.html
- Splasho. „Podejrzane kopanie” Splasho.com. 20 kwietnia 2006 http://splasho.com/blog/2006/04/20/suspicious-digging/
- Stone, Brad i Steven Levy. „Kto buduje następną sieć?” (Kto buduje następną sieć?). Newsweek.com. 3 kwietnia 2006 http://www.msnbc.msn.com/id/12011437/site
