W Kalifornii ostrzą nóż.
Nowy projekt ustawy jest już przedmiotem dyskusji w organach ustawodawczych. Naruszenie bezpieczeństwa dzieci może skutkować karami tak gigantycznymi, że menedżerom firm technologicznych cieknie po plecach.

Meta?
Chcą wybrnąć z tej sytuacji.

Krążą pogłoski, że Meta prowadzi szybką kampanię lobbującą, aby uniknąć wielomilionowych potencjalnych kar finansowych jeszcze przed wtorkową rozprawą. Dawali ustawodawcom „prezenty”. Poprawki.
Wyjątki.
Rezerwacje.

Wydajność zapewniająca bezpieczeństwo

Proponowana przez nich umowa wygląda znajomo.
Jeśli firmy po prostu włączą bezpieczne ustawienia domyślne na swojej platformie, nie będą musiały wydawać żadnych dodatkowych pieniędzy.
Autoodtwarzanie wyłączone. Wiadomości osobiste są ograniczone. Materiały jawne są filtrowane.
Meta forsuje ten pomysł z niesamowitą wytrwałością.

Ale jest pewien haczyk.
Większość platform już to zrobiła.
Przynajmniej w przypadku kont nieletnich.

Obrońcy praw dziecka twierdzą, że te środki nie są wystarczające.

Naprawdę jest ich za mało.
Dzieci znajdują luki w przepisach. Przedostają się przez szczeliny.

Jednak Meta nie ogranicza się do prostych przełączników w ustawieniach. Próbują także przekonać organy regulacyjne, że kontrola rodzicielska powinna być ich wybawieniem. Poproś rodziców o monitorowanie czasu spędzanego przed ekranem. Pozwól im śledzić każde kliknięcie.

Eksperci po prostu śmieją się z tego pomysłu.
Twierdzą, że kontrola rodzicielska jest równie bezużyteczna. Rodzice nie mogą być w pobliżu dwadzieścia cztery godziny na dobę. Rozpraszają się. Życie toczy się normalnie.
Ale Meta na to stawia.

Milion na dziecko

Jaki jest powód takiego pośpiechu?
AB 2 nie ma nic wspólnego z dyplomacją.

Bez poprawek zaproponowanych przez Metę prawo pozostaje sztywne.
Kara może wynieść do 1 miliona dolarów na dziecko.

Dla każdego. Dziecko.
Jeśli projekt platformy zostanie uznany za nieostrożny.

Zatrzymajmy się na chwilę.
Czy możecie w ogóle pojąć skalę takiej odpowiedzialności prawnej?

Ignorowanie przeszłości

Historia nie jest dla nich łaskawa w tym momencie.

W marcu Meta przegrała głośny pozew.
Sąd wydał na nie wyrok wraz z Google.
Werdykt był taki, że konstrukcja platform szkodzi zdrowiu psychicznemu nastolatków, a Meta odmówiła naprawienia tego.
Ława przysięgłych w Nowym Meksyku również nie była hojna.
Nakazał firmie zapłacić 375 milionów dolarów.
Dlaczego? Ponieważ Meta reklamowała swoją aplikację jako „bezpieczną dla dzieci”, choć tak nie było. Oszustwo.

Meta twierdzi, że się zmieniła.
Przeprojektowali swoje systemy. Automatyczne wykrywanie wieku teraz skanuje użytkowników po zalogowaniu.
Istnieją Globalne konta nastolatków z bardziej rygorystycznymi ograniczeniami.

Ale w sądzie? Zaprzeczają istocie problemu.
Twierdzą, że zdrowie psychiczne nastolatków to „niezwykle złożony” problem. Zbyt skomplikowane, żeby zrzucać winę na aplikację.

„Będziemy się opierać do końca” – zapewniali.
Tak powiedzieli, pewni swojej sytuacji prawnej.

Teraz chcą zaznać odpustu.
Po prostu zmień trochę rachunek i zdejmij z nich odpowiedzialność.
Czy prawodawcy rzucą przynętę?
Kalifornia uważnie się temu przygląda.
A stawka tutaj jest realna.